środa, 4 marca 2020
Don't panic! We live in a beautiful world...
O ja Cię pierduuuu! W jakich czasach przyszło nam żyć??
Dzisiaj koło mojego sklepu, drogeria "Kruidvat" (w Polsce i Niemczech znana pod nazwą Rossmann) po długim remoncie otworzyła swoje podwoje. No pięknie i ślicznie teraz wygląda (nie wiem jak oni to zrobili, ale jest o wiele wiekszy niż był, a lokacja jest ta sama?!) i już o godzinie 8.30 stała masa ludzi przy wejściu. Ja byłam pięć minut później, i weszłam razem z tłumem do środka. A teraz zgadnijcie: o co dzisiaj stoczyłam batalię? A właśnie o to, co zamieściłam na obrazku! Papier toaletowy, żele do dezynfekcji, i mydło przeciwbakteryjne. No żałuję, że nie zabrałam ze sobą telefonu, bo nakręcić taki film, to Oscar murowany! Ludziska wyrywali sobie z rąk żele, pakowali do koszyków dziesiątki produktów, a tu nagle z za winkla wyszła jakaś szara eminencja, i oznajmiła donośnym głosem, że nikt nie dostanie więcej niż dwie butelki żelu, i dwie butelki mydła. Po sklepie przeleciał odgłos oburzenia gawiedzi, i niestety musieli odkładać na półkę nadmiar towaru. Jako, że weszłam 5 minut po otwarciu, to dostał mi się jeszcze jeden duży żel, i jakiś zagubiony mały, jedna paczka toaletowego, i dwie butelki mydła. I finito, żelu niente, i nie wiadomo, kiedy będzie znowu! Normalnie przypomniały mi sie czasy PRlu, kiedy ludziska masowo wykupowali wszystko, co z geesu rzucili. Jak wróciłam do siebie z moją łowną zdobyczą, to przejrzałam na wszelki wypadek moje kosmetyki z Oriflame, i ku mojej uciesze!! znalazłam jeden żel do rąk dezyfenkcyjny o zapachu drzewa herbacianego i mandarynek. Cudnie pachnie, format akurat kieszonkowy, więc zaopatrzona jestem na conajmniej 2 miesiące, yupi!! :)
Wczoraj rozmawiałam z moją siostrą, która jest pielegniarką, i powiedziała mi, że w niemieckich wszystkich szpitalach i placówkach medycznych dochodzi do monstrualnych kradzieży tychże środków, które zawsze wystawiane były darmowo czy to w pokojach pacjentów czy toaletach. Teraz wszyscy lekarze, pielegniarki dostają do kieszeni fartucha takie swoje malutkie buteleczki, bo normalnie innego sposobu nie ma, aby udaremnić masową grabież. Panika to chyba większe pandemium niż realne zarażenie koronawirusem! A ja durna dzisiaj się temu poddałam...☹️🤔
środa, 26 lutego 2020
Środa Popielcowa
I oto Miłość zawisła na Krzyżu
By zbawić Twoją marną dusze
Byś mógł życ tu bez grzechu
i uniknąć piekielne katusze...
A.M. Kołacz Deventer, 26.02.2020
poniedziałek, 3 lutego 2020
Z cyklu: Lecz się sam
Z medycyną naturalną jestem za pan brat, więc udostępniam ten przepis na syrop. Od siebie dodam, że absolutnie nie można używac do tego przepisu czosnku chińskiego - nie ma to nic wspólnego z koronawirusem - ale ogólnie czosnek Chińczycy hodują według własnych norm, a nie unijnych. Jest w nim bardzo duża zawartość metali ciężkich i pestycydów przekraczające wszelkie normy. Dlatego unikajmy go jak ognia, bo to samo zło. Kiedyś, chińska medycyna zalecała jeden ząbek czosnku dziennie dla zdrowia, ale wtedy uczeni chińscy nie wiedzieli jeszcze, jak przemysł 21 wieku potrafi zniweczyć ich medyczną wiedzę sprzed kilku tysięcy lat. Do wszelkich nalewek używajmy naszego rodzimego czosnku, najlepiej z eko upraw. Wtedy wiemy, że nasze lekarstwo zadziała jak należy. Ja dwa lata temu zafundowałam sobie ekologiczną, własnorecznie zrobiona nalewkę tybetańską z czosnku i spirytusu. Musze odpukać w niemalowane drzewo, bo od tamtej pory żadna grypa czy przeziębienie mnie się nie czepia, a jak już, to tylko lekkie objawy, które zaraz mijają.
Składniki
1 główka czosnku,
pół szklanki wody (najlepiej mineralnej niegazowanej)
pół szklanki miodu (oczywiście tylko polskiego)
¼ szklanki octu jabłkowego (najlepiej swojej roboty)
Sposób przygotowania
Czosnek dokładnie posiekaj i wsyp do miski, a następnie po kolei dodawaj płynne składniki, dokładnie mieszając. Jeśli miód jest gęsty można podgrzać w lekkiej kąpieli wodnej. Przygotowany w ten sposób płyn przelej do słoika i zostaw na noc. Następnego dnia przecedź go przed drobne sitko. Należy pamiętać, aby przechowywać miksturę w chłodnym miejscu.
Stosowanie
W stanach chorobowych pij jedną łyżkę stołową co kilka godzin, aż nie zauważysz wyraźnej poprawy zdrowia. W profilaktyce jako wzmocnienie odporności, stosuj raz dziennie 5 kropli (np. do herbaty).
Zdrowotne właściwości składników
Czosnek -idealnie sprawdza się w walce z wirusami i bakteriami. Pobudza on układ odpornościowy. W jego ząbkach znajdziemy naturalne związki, które mają działanie 10-krotnie silniejsze niż penicylina.
Ocet jabłkowy – wykazuje działanie antybakteryjne i przeciwwirusowe. Za sprawą zawartych w nim enzymów i minerałów poprawia odporność, wpływa pozytywnie na samopoczucie, a także ogólny stan zdrowia.
Miód – posiada działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, dzięki temu łagodzi takie objawy jak kaszel czy ból gardła. To także prawdziwa skarbnica witamin, enzymów i minerałów. Zwalcza wolne rodniki działając jako przeciwutleniacz.
wtorek, 24 grudnia 2019
Wigilia A.D. 2019
Do Gwiazdy
Gwiazdo betlejemska,
która spełniłaś ludzkości
nadzieję, oznajmiając przyjscie
Tego, który topi wszelkie lody,
Zaświeć dzisiaj nad moim niebem
pełnym rozterek i zwątpienia,
bym na powrót odnalazła droge
prowadzacą mnie do serca
Świąt Bożego Narodzenia...
Aldona Kołacz, Deventer, 14-12-2009
Życzę wszystkim znajomym i tym mniej znajomym, przyjaciołom, rodzinie pięknych spokojnych, beztroskich, błogosławionych, a przede wszystkim zdrowych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku!
wtorek, 10 grudnia 2019
Świąteczne wspomnienia
Świąteczne wspomnienia
Święta, a właściwie przygotowania do Świąt, to jest taki czas, gdy wspomina się różne sytuacje, które ściśle wiążą się tym okresem. Tak się składa, że mam bardzo dużo związanych z nimi wspomnień. Oto jedne z nich...
Nie pamietam dokładnie ile lat temu (ale na pewno będzie z dziesięć) postanowiliśmy z moim synem jak co roku wybrać się do przygranicznego miasteczka w Niemczech na świąteczny jarmak Bożonarodzeniowy. Niemcy są w tym bezkonkurencyjni! Grzaniec, bułki z kiełbaską curry, piękne ozoby świąteczne, łakocie, a przede wszystkim wspaniały klimat i poczucie, że jestem bliżej mojej rodziny strasznie mnie raduje. Jowi natomiast wprost uwielbia te niemieckie bułki z kiełbachą z grilla, i gdy tylko wychodzi propozycja od razu leciałby tam na skrzydłach. Tym razem też tak było. Jak tylko wspomniałam, że mam wolną niedzielę i możemy jechać do Kleve, od razu zrobił się głodny. Tak więc plan wyjazdu był ustalony, musiałam jeszcze tylko zadzwonić do mojej niestety już dzisiaj nieżyjącej przyjaciółki, która tez uwielbiała niemieckie jarmarki. Basia również była wniebowzięta, gdy zaproponiowałam jej wycieczkę z nami. Umówiłyśmy się, że o tej i o tej godzinie przyjadę po nią. W sobotni wieczór wracając ze sklepu do domu postanowiłam zatankować auto. Podjechałam do mojej ulubionej stacji paliw, zatankowałam auto, wsiadłam, przekreciłam kluczyk, ale auto ani drgnęło! Co jest u licha? Pomyślałam wściekła. Na szczeście był wieczór, nikt za mną nie stał, poszłam zadzwonić po pomoc drogową, która pojawiła się w ciągu kilkunastu minut. Pan od pomocy sprawdził autko, i stwierdził, że poszedł pasek klinowy. Wymienił go, i po chwili mogłam już pojechać spokojna do domu. Rano w niedzielę stwierdziłam, że pojadę na Mszę Świętą, a po niej pojedziemy po przyjaciółkę, i od niej prosto wyruszymy na Niemcy. Takie były plany, ale gdy wyszłam z Kościoła, wsadziłam kluczyk do stacyjki, a moje auto ani drgnie! O żesz twoja mać! Co znowu? Beształam się w myślach, by za bardzo nie klnąć, bo jakby nie było wyszłam niedawno z domu Bożego. Nie pozostało mi nic innego jak zadzwonić po pomoc drogową, która i tym razem szybko dojechała. Pan monter znowu auto "przebadał" i z radością mi oznajmił, że poszedł pasek klinowy, który oczywiście wymienił. Hmm...Noblistka Szymborska twierdziła w jednym z moich ulobionych wierszy, że nic dwa razy się nie zdarza, a tu doopa! U mnie dwa razy pod rząd! I to w niecałe 24 godziny! Lekko zaniepokojona powiedziałam panu monterowi, że wczoraj wieczór przytrafiło mi się to samo, że tamten pan też mi wymienił pasek, a ja dzisiaj zaraz wybieram się w podróż, i co mam z tym fantem zrobić? Pan monter zapewnił mnie, że już teraz nic się nie stanie, bo założył go idealnie, był jeszcze taki miły, że dopompował mi powietrze w kołach, bo troszkę za mało miałam, i stwierdził, że auto jest gotowe na podróż. Uspokojona, podziękowałam za fachowość, i ruszyliśmy z kopyta po Basię, która nas oczekiwała. Zabrawszy ją z domu, po drodze opowiedziałam jej co mi się wczoraj i dzisiaj przytrafiło, ale że może być spokojna, bo ten monter z dzisiaj posprawdzał wszystko dokładnie. W aucie leciała świąteczna muzyczka, opowiadaliśmy sobie dowcipy, było wesoło dopóki nie wjechaliśmy do Niemiec. Pogoda tuż za samą granicą okazała się tragiczna. Lał taki gęsty deszcz, że musiałam zwolnić, bo wycieraczki ledwo nadążały usuwać go z szyby, a widoczność była prawie zerowa. Troszkę nam to popsuło humor...ale co tam! Liczyło się to, że będziemy na świątecznym jarmarku, zjemy ciepłe kiełbachy i popijemy grzańcem. W końcu od czego są parasolki, które akurat zawsze wożę w bagażniku. Jadąc tak trochę w ślimaczym tempie zauważyłam, że mamy już tylko dwa kilometry do naszego docelowego miasteczka, ale w pewnym momencie poczułam, że dzieje się coś z moim autem. Światła zaczęły gasnąć, motor też, ledwo udało mi się na ostatnim wydechu zjechać na pobocze. Miny nam jeszcze bardziej zrzedły. Wszyscy patrzyliśmy na siebie z politowaniem, nie wiedziałam co się stało. W tym deszczu wyszłam na zewnątrz oblukać co sie dzieje pod maską auta. Jestem dosyć dobrym kierowcą, ale na mechanice znam się tyle co kot napłakał. Wiem jak sprawdzić poziom oleju, wiem gdzie wlać ten olej i wodę do chłodnicy, i na tym moja wiedza się kończy. Innymi sprawami dotyczącymi środka auta zajmuje się mój prywatny mechanik Józiek. Nie pozostało mi nic innego jak ponownie zadzwonić po pomoc drogową. Pani z mojej centrali, gdzie mam ubezpieczone auto od pecha na drodze, powiedziała mi, że wyślą zaraz do mnie pomoc ze strony niemieckiej, tylko troszę muszę poczekać, nawet do godziny. O moim nastroju nie będę wspominać, nie starczyłoby cenzuralnych słów, aby w łagodny sposób go opisać. Wsiadłam do auta, i w milczeniu czekaliśmy, aby w końcu ktoś podjechał. Gdzieś tak po godzinie wreszcie pojawiła się pomoc. Pan Niemiec grzecznie się przywitał, zapytał co się stało, a gdy wyjaśniłam w czym rzecz zabrał sie do kontroli. Deszcz nadal padał więc wyjełam parasol, aby pan monter nie zmókł jak kura. Mój gest bardzo mu się spodobał, i po chwili już wiedział, co się stało. Oczywiście nikt by nie zgadł, że to znowu poszedł pasek klinowy!! Normalnie myślałam, że wyjde z siebie i stanę obok. Pan widział moje zdenerwowanie, i uspokoił mnie, że da radę go naprawić. I zrobił go. Auto zapaliło, wszystko chodziło jak trzeba, więc od razu i humor nam powrócił. Podziękowałam panu mechanikowi, i zapytałam, czy teraz dojadę w końcu do tego Kleve na świąteczny jarmark. Było już dobrze po godzinie szesnastej, i powoli się już ściemniało. W tym momencie pan spojrzał mi bardzo głęboko w oczy, i bardzo spokojnym głosem odpowiedział: auto ma teraz pani sprawne, ale proszę zawrócić do Holandii, bo nigdy nie wiadomo co się może stać. Wystraszyłam się jego słów, i chyba to zauważył. Powiedział, że mogę pojechać dalej, ale jak będziemy wracać, a coś takiego nam sie znowu przydarzy, będziemy stać po nocy gdzieś w szczerym polu. Ten argument o staniu gdzieś w ciemnościach, być może bez zasięgu, wystarczył, by oznajmić moim współpasazerom, że właśnie nasza wycieczka w Germanii dobiega końca. Wiele się nie namyślając zawróciłam na środku drogi, i odjechałiśmy w stronę Holandii. Basia absolutnie nie miała mi za złe, że zrezygnowałam z dalszej jazdy, i ustaliliśmy, że po drodze zatrzymamy się gdzieś na obiadek. Już po stronie holenderskiej pojechałyśmy do polskiej restauracji, gdzie u pani Zosi pojadłyśmy góralskich specjałów. Bez problemu wróciliśmy do naszego miasta. Odwiozłam przyjaciółkę do domu, po czym z synem zaplanopwaliśmy, że zrobimy sobie grzańca, i obejrzymy jakiś fajny film. I tak też się stało. Włączyłam niemiecką stację w telewizorze, bo tam zawsze w niedziele adwentowe leca fajne filmy. Akurat zaczęły się niemieckie wiadomości. Popijaliśmy pyszne winko ogladajac je. Pierwszą informacją którą w tych wiadomościach podano, było to, że kilka godzin wcześniej, na jarmarku Bożonarodzeniowym w Kleve doszło do ogromnej tragedii. Przy kramie z kiełbaskami wybuchła butla z gazem zabijajac kilkanaście osob i wiele raniąc. Słysząc to, jednocześnie z synem stanęlismy na równe nogi patrząc z niedowierzeniam raz na siebie raz na telewizor. Po tej informacji wiedziałam już dlaczego nie mogliśmy dojechać na ten jarmark. Płacząc wyszłam na balkon. Spojrzałam w górę, i podziękowałam moim rodzicom w niebie (a w szczególności mojemu tacie) za ich opiekę. Przypomniało mi się jak tato zawsze mnie uczył rozróżniać paski w aucie mówiąc: pamiętaj jak ci się zepsuje pasek klinowy to nic takiego nie jest, możesz go naprawić nawet rajtuzami pończochowymi, ale jak pójdzie ci pasek rozrządu, to ani Boże nie pomoże, auto kaput...
Od tego czasu nigdy więcej nie miałam problemu z autem, zwłaszcza z paskami, a jednocześnie przestałam wierzyć w przypadki. Za to głęboko wierzę w Opatrzność Boską...
wtorek, 12 listopada 2019
20 lat minęło Tato...
12.11. 1999 roku w piątek wracałam z pracy. Jechałam nie za szybko, nagle jednak poczułam jak coś lekko stukneło w moja przednią szybę. Zrobił się lekko widoczny pajączek. Spojrzałam automatycznie na zegar, było po 14.00. Zdziwiłam się, a jakiś niepokój przeszedł mi przez myśl. Gdy dojechałam do domu zadzwonił telefon. To moja kuzynka z Polski - siostrzenica mojego Taty - dzwoniła, że właśnie zmarł na drodze w aucie. Dostał trzeci zawał. Dzień przed przyjazdem do mnie do Holandii... Gdy rozmawialiśmy telefonicznie mówił, że ma prezenty dla Jowiego i dla mnie...i moje ukochane krzyżówki. Cieszył sie na nasze spotkanie do którego już nie doszło...To ja pojechałam do Polski, by go na zawsze tam pochować...😪😪😪
Od tego czasu minęło 20 lat, a ja pamietam to jakby to było wczoraj. Ten sam ból, i ta sama tęsknota.
Spoczywja w spokoju Tatko! 😪😪😪
piątek, 1 listopada 2019
Dzień zadumy i pamięci...o jedną dusze więcej... A.D. 2019
Mamo, Tato, Rysiu...i Ty kochany Reksiuniu...to dla Was palę w tym dzisiejszym dniu zadumy i pamięci świeczuszki. I chociaż nie mogę być na Waszych grobach, to jesteście wszyscy ze mną...w moim sercu, na zawsze. Kocham do ostatniego tchu...Pokój Waszym duszom!
"Boże, Ojcze niebieski, polecam Ci pokornie moich zmarłych rodziców i brata. Ty znasz trudy i prace ich życia. Przez mękę i śmierć Twojego Syna, w którego wierzyli, przebacz im wszystkie grzechy i przyjmij ich do nieba. Mnie zaś pomagaj żyć uczciwie, abym mogła się spotkać z nimi w szczęśliwości wiecznej. Amen."
czwartek, 26 września 2019
Nie biegnij zbyt szybko, bo coś ci umknie...
Człowiek uczy się codziennie czegoś nowego, ale za każdym razem ta wiedza powoduje moje zdumienie, a czasami uśmiech na ustach chociażby z tego powodu, że czuję się o ciut mądrzejsza niż poprzedniego dnia. Dzisiaj na przykład nauczyłam się tego, że nie warto skupiać się na małych rzeczach, bo tak naprawdę przegapi się szansę, gdy pojawi się Ta wielka rzecz. Drobne rzeczy powinny cieszyć, ale nie można przestać być czujnym w oczekiwaniu na rzeczy wielkie. A ja dzisiaj właśnie taką szanse przegapiłam. Trudno...jutro będę jeszcze mądrzejsza!
10 w skali Beauforta...
Co takiego jest w morzu, że poddawszy się jego urokowi wciąż nań powracamy, smagani deszczem i wiatrem, ze słonym smakiem wędrówki na ustach? Jaka siła każe nam zawijać do wciąż nowych portów, zmagać się z falą, marzyć o cieple i spokoju na lądzie, który... świadomie porzuciliśmy...?
Kocham nad życie morze, wędrówki po plaży, zbieranie bursztynów, i wdychanie morskiej bryzy...To jest to, co ładuje moje życiowe baterie.
czwartek, 19 września 2019
To już 22 lata bez Ciebie...
22 lat temu los zadecydował, że odbierze nam najdroższą na tym świecie osobę. Gdyby żyła miałaby dzisiaj 80 lata. Jaka byłaby dzisiaj? Myślę, że tak samo piękna, mądra, kochająca ludzi, świat, a przede wszystkim życie, które wcale się z Nią dobrze nie obeszło. Dawała z siebie wszystko nie oczekując nic w zamian. Jej postawa poświęcania się wszystkim i wszystkiemu czyniła Ją bardzo wyjątkową. Osobę nie z tego świata. Kto znał moją Mamę, wie o czym piszę. Ludzie mówią, że czas leczy rany, a ja...pomimo upływu czasu nie przepracowałam jeszcze jej śmieci. Jest mi na sercu bardzo ciężko Mamo...
Noc
Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, Matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?
Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo fala w brzegi pochyłe?
Może Twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?
A możeś jest południową godziną,
mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłam w trzcinach --
od włosów. Czy to nie Twoja?
Konstanty Ildefons Gałczyński
poniedziałek, 16 września 2019
Z duchem czasu!
Ten szybki rozwój techniki mnie strasznie wqrwia. Miałam do tej pory na swoim smartfonie wszystkie potrzebne appki, które bez problemu mi sie otwierały, zamykały po prostu działały. W sobote, po ostatnim automatycznym update przestał mi się otwierać Instagram. Głupia nie jestem, więc jakoś tak chciałam zaszpanowac przed synem i odinstalowałam sobie go sama, następnie znowu zainstalowałam, ale doopa, nic nie pomogło. Czynność powtarzałam chyba kilkanaście razy...nic nie pomogło!
Jowi wrócił w nocy do domu, i zastał mnie klnącą jak szewc i gadajacą do siebie oraz do tego telefonu. Spytał dlaczego tak się pieklę. Wyjasniłam mu co mam za problem. Wziął mój telefon do ręki, chwilkę coś tam porobił i stwierdził: niestety, masz starego androida, czas na nowy telefon. Nic się nie da zrobić! Wqrwica trzyma mnie do dzisiaj, bo ok, umówmy się: mam stary telefon, ale sprawny, na moje potrzeby idealny, ale jak nie idziesz z duchem czasu, to qrfa mać! nie wejdziesz na instagrama, i cześć pieśni!
wtorek, 27 sierpnia 2019
Lato A.D. 2019
Troche mojej twórczości...
Wiatr
Wstydz się lubieżny wietrze
szarpiący mnie za włosy
gdy wsród maków i chabrów
z latem się witałam
Słonce pieszczotliwie
głaskało po głowie
podziwiałam motyle
zazdoszczac im skrzydeł
stokrotki delikatnie łaskotały
moje bose stopy
świerszczyk na skrzypkach
zagrał swą letnią rapsodię
cykady mu chętnie asytowały
Przysiadłam pod drzewem
zachwycona koncertem
nagle oczy bezwiednie opadły
świat zrobił się mały
zatańczyły lekkie trawy
zaszumialy senne liście
płatki maków i chabrów
wirowały na niebie
wiatr skradł mi pocałunek
i jak wariat odleciał
gdzieś za siódme morze
gdzieś za siódmą góre
prosto hen przed siebie
A.M. Kolacz, 14.08.2012 Deventer
czwartek, 22 sierpnia 2019
List do syna
Moja kochana przyjaciółka Anetka podzieliła się dzisiaj ze mną cudownym listem Matki do Syna. Co prawda teściową jeszcze nie jestem, ale żur rzeczywiście gotuję zajebisty. Marzenki nie znam, bo u mojego syna to jeszcze temat ruchomy. Panny zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale w sumie nie mam nic przeciw. Aby znaleźć skarb, trzeba się go najpierw naszukać.
A oto Cudowny list mamy do syna 🥰🤣😍😂
Drogi synku! ❤️❤️❤️ Już kiedyś Ci to pisałam, ale rady te są ponadczasowe i warto je sobie przypominać choćby co roku 😄😄😄😄
( znalezione w necie, częściowo dostosowane do moich przemyśleń w przeddzień Twojej rocznicy urodzin 🙂 🙂 🙂 )
Mówi się, że facet ma mieć syna, posadzić drzewo i wybudować dom. Ale Ty w to nie wierz. Fajnie mieć też i córkę, mieszkać w bloku i nie być ogrodnikiem. Każdy facet, powinien umieć otworzyć kobiecie drzwi, zrobić pranie i ugotować coś ponad wodę na herbatę.
W kwestii wyglądu, najlepiej postaw w 80% na klasykę. Świat widział już wszystko, w latach 80-tych modnie było krótko z przodu, długo z tyłu, w 2015 panowała moda na drwala ze Szwecji. Obie mody na szczęście przeminęły, chociaż Internet pamięta na zawsze. Najlepiej pozostać sobą, żeby potem się swoich zdjęć nie wstydzić. Zanim na stałe się oszpecisz, robiąc sobie na przykład tatuaż na oku, lub wyrywając w uchu dziurę wielkości monety, pomyśl dwa razy. Moda minie, dziara (i dziura) zostanie.
Jestem teściową, więc pamiętaj synku, że są sytuacje, w których wspominać mamusię możesz ewentualnie tylko w myślach. Ty i ja wiemy, że takiego żuru jak ja robię, nie zrobi nikt, niech to jednak będzie naszym małym sekretem, przenigdy nie mów tego Marzence, która właśnie przyszła z pracy i choć zmęczona, ugotowała obiad.
W małżeństwie kochany masz wybór – możesz być szczęśliwy, albo mieć zawsze rację. Sam musisz wybrać, ale patrz na ojca. Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie „Jak wyglądam?”, a jeśli kiedykolwiek z ust kobiety usłyszysz „A nic” – masz problem, na który musisz natychmiast zareagować. Może nie jest jeszcze za późno.
Naucz się słuchać uważnie. Jeśli na chwilę wyłączysz się z konwersacji i mrukniesz mimochodem „tak, tak, kochanie” może się okazać, że właśnie zgodziłeś się na coś czego możesz żałować.
Byłaby lipa, gdyby facet w XXI wieku nie wiedział, jaka jest różnica między szpilkami, a balerinami, więc odrób lekcję. Klucz do żeńskiego serca leży gdzieś pomiędzy bibelotami, zakupami, komplementami i romantycznymi komediami. Musisz to zdzierżyć z męską godnością, a Twoje życie będzie łatwiejsze.
Uważaj jednak synku, bo kobieta jest jak szewc i nawet z kozaka zrobi pantofla. Nie daj się, bo kobiety są przebiegłe. Niby szukają księcia z bajki, ale jednocześnie nie chcą mu potem usługiwać. Ten temat jest bardzo skomplikowany i życzę Ci, abyś szybko się w tym wszystkim połapał.
Odkąd wyszliśmy z jaskini, mężczyźni mogą dbać o siebie. Pedicure zapewnia bezpieczny kontakt z bosą męską stopą, owłosienie a’la Tarzan i pożółkły wąs nie są sexy. Nie przesadzaj jednak z upiększającymi zabiegami, bo kobiety nie czują się komfortowo w towarzystwie mężczyzn, którzy mają lepszą fryzurę niż one.
Męskość to nie muskuły, spluwanie pod nogi i udawanie twardziela. Męskość jest wtedy, kiedy nie jesteś dupkiem, nie wodzisz nikogo za nos, nie robisz zbędnych nadziei, chcesz się angażować, wierzysz w równość, nie istnieją dla Ciebie czynności niemęskie i nie jesteś szowinistą. Jak widzisz, nie ma to nic wspólnego z byciem macho. Nie pozwól, aby rządził Tobą mały dyktator i nadmiar testosteronu.
Kaloryfer, zimny łokieć, skóra, fura i komóra, robią wrażenie na gimnazjalistach. Typ macho może kręci niektóre na jedną noc w klubie, nie na życie. Nie istnieje coś takiego jak “liga”. Każdy człowiek szuka po prostu kogoś, dla kogo będzie jedyny na świecie i przez niego wielbiony. Nawet celebryci wybierają czasami pospolitych partnerów. Nie przejmuj się tym zupełnie i jeśli Marzenka Cię kocha to doceń to. Miłość ma w nosie opakowanie i rankingi.
Pieniądze szczęścia nie dają, ale trzeba je mieć. Najlepiej nie wydawać więcej niż się ma i żyć bez długów. Chociaż bardzo Cię kocham, nie będę Cię planować w moich wydatkach także i po Twojej 40 - stce.
Zawsze kieruj się głową, swojej siły nigdy nie wykorzystuj przeciwko słabszym. Graj fair nawet gdyby Twój przeciwnik o zwycięstwo walczył nieczysto. Karma wraca, a sukces smakuje najbardziej, kiedy dochodzi się do niego ciężką pracą a nie drogą na skróty. Pamiętaj synku, że świat jest piękny, ludzie w nim dobrzy, a możliwości nieograniczone. Jeśli coś Cię uwiera, zmiany zacznij od siebie. Bądź prawdziwym facetem !
Twoja Mama.
P.S. 1. Zapamiętaj synku, że kaszel i katar nie są chorobami śmiertelnymi, nie wymagają hospitalizacji, całodobowej opieki pielęgniarki 🤣
P. S. 2. Kocham Cię ❤️❤️❤️
czwartek, 15 sierpnia 2019
Święto Matki Bożej Zielnej
Dzisiaj obchodzimy w Polsce święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny czyli Matki Bożej Zielnej oraz święto Wojska Polskiego. Dzisiaj mija też 5 lat od śmierci mojej ukochanej przyjaciółki Grażynki. Pokój jej duszy...
poniedziałek, 29 lipca 2019
To juz rok....
To już rok minął Reksiuniu odkąd wybrałeś się w drogę za Tęczowy Most...Rok przepełniony tęsknotą, smutkiem i żalem. Rok, podczas którego nie było dnia bez przelanych łez, bez rozpamiętywania tych cudownych lat, które spędziłeś z nami. Byłeś naszą iskiereczką szczęscia i miłości. W ciągu tego roku odszedł też mój brat...kumulacja przeciwności losu i kopniaków od życia. Zawsze byłam silna i odporna na ciosy, ale Twoja i mojego brata śmierć rozbiła moje serce na milion kawałków, i nie wiem czy zdołam je jeszcze kiedykolwiek poskładać. Moja tęsknota jest tak ogromna jak niebo...😭😭😭😭😭😭
piątek, 19 kwietnia 2019
środa, 17 kwietnia 2019
Mail do nieba
Wczoraj wysłałam do Nieba maila z zapytaniem: Panie Jezu, czemu wszyscy, których bardzo kocham mnie opuszczają?
😭🐾😢🐾😭🐾😢
Dzisiaj przyszła odpowiedz: Aldona, nie martw się, to chwilowe. Ja zawsze będę przy Tobie...Nawet jak cały świat Cię opusci...
💗Agape💗
wtorek, 16 kwietnia 2019
Wielki Tydzien A.D. 2019
Pamiętam jak moja Babcia Marysia (mama mojego Taty) opowiadała nam, że w Wielkim Tygodniu diabeł najbardziej manifestuje swoją obecność na ziemi. A to się coś zepsuło, a to się coś rozsypało, a to się coś przypaliło, niby zwykłe "przypadki", ale takie dokuczliwe, że dawały popalić. Sama po sobie wiem, że to jest prawda. Raz mi się spaliła elektryczna skrzynka w sklepie, drugim razem zepsuła się lodówa, kolejnym razem spaliła się chłodnia, i wiem, że to jest właśnie to zło, które manifestuje się zawsze w Wielkim Tygodniu. A dzieje sie to od czasu, gdy wprowadziłam u siebie w sklepie święcenie pokarmów. Przypadek? Nie sadzę. To co się stało wczoraj też nie jest przypadkiem. Zło zaatakowało najstarszy symbol chrześcijanskiej Europy, miejsce gdzie znajdują się najświętsze relikwie Męki Pańskiej, miejsce, gdzie znajduje się korona cierniowa, gwóżdz, którym przybito Jezusa do Krzyża.
Europa, a w szczególnosci ta lewacka, oddala ludzi od Pana Boga, tym samym pozwalając na to, aby zło coraz bardziej sie panoszyło na świecie. Czy to wczorajsze zdarzenie nie jest dostatecznym dowodem na to, że znajdujemy się na krawędzi upadku ludzkości? Kiedy ludzie w końcu oprzytomnieją? Mam nadzieję, że wkrotce...
Niech ten tydzień przygotowń do Świąt będzie wielką rekolekcją dla nas wszystkich.
wtorek, 2 kwietnia 2019
W 14 rocznicę śmierci Wielkiego Papieża...
Najpiękniejszy cytat kochanego Papieża, który uwielbiam!
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,, Jan Paweł II
Jan Paweł II
***************************************
Moje wspomnienie z tamtych chwil...
***************************************
"Człowieka trzeba mierzyć miarą serca." - Jan Paweł Wielki
Od rana w Piątek śledziłam media po usłyszeniu komunikatu z Czwartu, że Ojcu Świętemu pogorszył się stan zdrowia. Zaniepokoiło mnie to, i praktycznie nie odchodzę od telewizora. Wieczorem sprzeczne komunikaty włoskich mediów doprowadzają mnie do furii; czuję obrzydzenie do nich za to, że co poniektórzy mówią już o Ojcu Świętym w czasie przeszłym, nawet zdarza się to i polskim komentatorom. Swoich uczuć nie będę opisywać, bo nie ma takich słów, a jeśli by się znalazły są zbyt małe. Śledzę również to, co mówią na holenderskich kanałach. Okazuje się, że co poniektórym prywatnym stacjom trzymają się żarty. Puszczają jakieś 'odgrzebane' w archiwach karykaturalne skecze, obrażające Papieża. Totalny brak kultury nawet w obliczu śmierci...Czuję się zniesmaczniona, mam chęć rozwalić tv. Powstrzymuje mnie jedynie od tego chęć śledzenia oficjalnych komunikatów z Vatykanu. Tak mija moja noc. Sobota jest czekaniem na cud. To, że Ojciec Swięty przeżył dodaje mi otuchy, i budzi nadzieję, że Papież (znając Go z niezwykłego poczucia humoru) wstanie i wyjdzie do okna mówiąc: "Ale zrobiłem Wam Prima Aprilis! " Wtedy tlumy na placu Piotrowym rozszalałyby się z radości, media rozjechałyby się z nosami opuszczonymi na kwintę. Zaczynam jednak się niepokoć, że taka chwila nie następuje, a z Vatykanu nadchodzą coraz bardziej niepokojące, wręcz dramatyczne komunikaty. Oglądam jakiś film, i chyba ze zmęczenia zamykają mi się oczy. Śnię o Papieżu. Spotykam Go na placu jako młodego, pogodnego mężczyznę, w kwiecie swojego pontyfikatu. On wola mnie po imieniu. Podchodzę do niego całując pierścien Rybaka. On głaszcze mnie po głowie mówiąc te oto słowa: "Nie zostawiłem żadnego pisanego testamentu - ale ty będziesz wiedziała co masz czynić. Pamiętaj - powiedz im to, czego cię nauczyłem". W tym momęcie budzę się widząc na ekranie telewizora księdza biskupa, który obwieszcza całemu światu, że Papież nie żyje...Te słowa do mnie nie docierają jeszcze, bo próbuje dokładnie zapamietać mój sen? Wstrząs następuje po dłuższej chwili, kiedy zdaję sobie sprawę, że właśnie zmienia się historia ludzkości. Że znowu ktoś bardzo mi drogi opuscił ten padół ziemski, ale czy na pewno? Gdyby tak było, nie byłoby tego przesłania w moim śnie. Papież jest z nami, ale w innym wymiarze. Jego nauki pozostały tutaj. To od nas samych zależy, czy będziemy Go chcieli zatrzymać na dłużej w naszych sercach.
środa, 6 marca 2019
Środa Popielcowa A.D. 2019
" Ponieważ Ja, który jestem zbawieniem i życiem duszy, łaknę i pragnę zbawienia każdego czlowieka, przeto każdy kto wśród Wielkiego Postu codziennie starać się będzie przeczytać kilka budujących słów Pisma Świętego, zadowoli " głód " mój w sposób nader miły. Kto w czasie Wielkiego Postu dodał Chrystus Pan z miłości ku Mnie codziennie w uczynkach tych ćwiczyć się będzie, temu całą moją boską słodyczą, królewską wspaniałoscią i przyjacielską wiernością odpłacę tak łaskawie, jak to przystoi mojej wszechmocy i dobroci. "
czwartek, 7 lutego 2019
Loteria
Wow! Jaka miła niespodzianka z ranka!
Wygrana w Loterii najstarsza tradycyjna czekolada holenderska, w trzech nowoczesnych smakach. W blaszanym pudełku z oryginalną dziewczynką - symbolem Verkade, oraz bilety do Zaanse Museum :)
Dziękuję BankGiroLoterij!
Dankjewel BankGiroLoterij! 🥰😘🥰😘🥰
czwartek, 24 stycznia 2019
Mowa Nienawiści...
Mowa nienawiści...huehuehue...skąd ja to znam? :)
Ano stąd...
Ostatnio jedna moja klientka kupując swoją ulubioną gazetę rozpoczęła temat zabójstwa prezydenta Adamowicza. Ona: Pani Aldono, co to się porobiło w tej Polsce. Ja: Tak, straszne to. Zabójca bezkarnie wpada na scenę i zabija z premedytacją człowieka, a nikt sie tam nie kwapi go obezwładnić. Ona: Pani Aldono, jaki zabójca? Toż to pisiory go zabili. JA (jeszcze opanowana): Uważam, że takie pomówienie jest nie na miejscu. Zabił zaburzony psychopata. Ona: widzę, że pani jest po tamtej stronie. JA: jestem po stronie, którą uważam za słuszną. ONA: Czyli jest pani po stronie tego karła, który dzieli naród, czyli używa pani takiej samej mowy nienawisci co oni! (Widze jak pani ślepka zaczynają zachodzić mgłą) JA: Dlaczego uważa pani, że jak ktoś ma inne zdanie na temat panującej władzy, to musi od razu używać mowy nienawiści?! ONA: Bo to pisiory są wszystkiemu winne! Mam nadzieję, że w następnych wyborach, ta cała hołota polegnie, a wszystkie pisiory zdechną! Po czym zabrała się i wyszła. Ja...zostałam z otwartą japą, oraz z wyrzutami, że zieję mową nienawiści.
Jak ten facet z kabaretu, który powiedział tylko: dzień dobry... :)
wtorek, 22 stycznia 2019
Atak Zimy w NL
Uwaga! Uwaga! Tu centrum meteorlogiczne w Deventer.
Od tygodnia zapowiadane obfite opady śniegu sparaliżowały dzisiaj Holandię! Auta ledwo poruszają się po ulicach, ludzie wyciągają z lamusa sanki, dzieci lepią bałwany! Zima zaatakowała nagle, chociaż od tygodnia mamy przymrozki w okolicach 0 lub -1. Dzisiaj w nocy było nawet -4! Takich temperatur nie pamiętają nawet najstarsi górale, których w Holandii można policzyć na palcach. 😂😅🤣
wtorek, 8 stycznia 2019
Wspomnień czar..ciąg dalszy...
I pomyśleć, że przez 25 lat, dzień w dzień patrzyłam na ten kościół z okien mojego mieszczącego się vis a vis mieszkania. Przyznam też szczerze, że mam swój udział w dewastacji tego pięknego monumentu, gdy podczas nauki strzelania z porocy celem były te maleńkie szybki w ogromnych oknach...
Cóż, jak się miało starszego brata, który musiał się mną opiekować, to lepiej mnie było przyuczyć do fachu rozbojniczki niż nianczyć i opowiadać bajeczki. Przyuczona, bez obciachu moglam latac po parku i ruinach zamku ( teraz odrestaurowanego Gimnazjum) z procą albo z pistoletem z drewna. Zbójowanie jakoś tak mi weszło w krew, że z czasem stałam się hersztem tych starszych ode mnie koleżków mojego brata...
Kościół zawsze wzbudzał we mnie dreszczyk emocji. Najfajniej było w zimie, kiedy z okien naszego pokoju, który dzieliłam z siostrą, patrzyłyśmy z Edzią na strzelistą wieżę, na której zbierał się obficie śnieg, by po chwili spaść lawiną. Wtedy podzielilyśmy sobie wieżę na dwie czesci, i obserwowałyśmy z czyjej spadnie pierwsza lawina. Czasami w nocy leżałyśmy w łóżku, i gapiłyśmy się godzinami ciesząc się jak glupie, gdy ta lawina spadła na ziemie. Te sytuacje bardzo często mi się śnią...pewnie dlatego, że miałam tak szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo, a nad tym wszystkim czuwali moi kochani rodzice...💕💕💕
poniedziałek, 24 grudnia 2018
The Nativity Story 2018
Ten rok jest dla mnie bardzo smutny, i święta z pewnością nie bedą wesołe...Straciłam mojego ukochanego Skarbeczka, który przez siedem lat dawał mi ogrom miłości oraz poczucie, że i ja tą miłością mogłam się dzielić. To będą święta bez ukochanej istotki, która wypełniała nasz dom radością i spokojem. Mimo tej ogromnej straty, razem z Jowim musimy iść do przodu. Na naszym stole wigilinym oprócz talerza dla "spóźnionego" gościa, znajdzie sie też miseczka z opłatkiem dla tego, który był naszym stu procentowym członkiem rodziny.
W tym roku też nie spędzę święta z moim rodzeństwem. Mimo odległości - sercem będę z Nimi...
Do Gwiazdy
Gwiazdo betlejemska,
która spełniłaś ludzkości
nadzieję, oznajmiając przyjscie
Tego, który topi wszelkie lody,
Zaświeć dzisiaj nad moim niebem
pełnym rozterek i zwątpienia,
bym na powrót odnalazła droge
prowadzacą mnie do serca
Świąt Bożego Narodzenia...
Aldona Kołacz, Deventer, 14-12-2009
sobota, 22 grudnia 2018
Czas na Święta!
Po czym poznać, że moje zmęczenie siegnęło zenitu? Ano po tym, że jak już popakowałam prezenty Jowiego, zaczęłam się zastanawiać, co u licha robią winogrona i kielich z Hostią na papierze prezentowym? Z rozpędu chwyciłam z półki papier komunijny zamiast świąteczny, i tak sobie pakowałam, pakowałam, a kiedy już pakowałam prezenty do torby zobaczyłam dopiero, że coś mi tu nie gra. W sumie to drobny szczegół - przecież obchodzi to święto ta sama Osoba, tylko 33 lata później...
Zostawić czy przepakować??🤫🤫🤫
czwartek, 20 grudnia 2018
Świeta coraz bliżej...święta coraz bliżej...
Świąteczna opowieść
Jak to się mówi nieszczęścia chodzą parami, i to jest prawda oczywista, a przekonałam się o tym wczoraj. Otworzyłam jak codzień sklep i szopka (przedświąteczna) zaczęła się w momencie gdy chciałam pozapalać swiatła. Część sklepu została oświetlona, a druga część, ta najważniejsza, gdzie jest komputer, kasa, waga itp, akurat nie odpaliła, bo popsuł mi się ten duperelnik-pstryczek. Z prądem nie ma żartów, więc postanowiłam się już nie bawić w elektryka, tylko obdzwonić tych fachowych. O tej porze dnia to albo się jeszcze śpi, albo jest w pracy, więc na 10-u odezwało się kilku, którzy albo mogli przyjechać na drugi dzień (czyli dzisiaj) albo po pracy, czyli wczoraj wieczorem. W sumie to mogłabym obsługiwać klientów z kalkulatorkiem (nie takie akcje świąteczne przeżywałyśmy z mamą w jej sklepie :) ) ale gdy jest akurat gorączka przedświąteczna to nie za bardzo mi się tak chciało. Gdy wszedł do sklepu pierwszy męski klient, z głupia franta zapytałam czy nie jest może elektrykiem. Pan był bardzo miły i odpowiedział że elektrykiem nie jest, ale na elektryce sie zna, i abym mu pokazała w czym jest problem. Pokazałam i po 10 minutach prąd hulał już po całym sklepie. Pan klient powiedział mi, że trzeba kupić nowy duperelnik, bo ten jest stary, i już nie styka kabelków.
Podziękowałam serdecznie zadowolona, że moge już bez problemu używać kasy i reszty. Moje szczęście nie trwało długo, bo po południu po obsłużeniu klientki wcisnęłam pierwszy raz w ciągu 10 lat jakiś przycisk, który mi totalnie zablokował kasę. Zadzwoniłam po Juniora, aby mi przyszedł na odsiecz, ale i jego tęgi umysł nie poradził sobie z tym fantem. W końcu przypomniałam sobie miłego starszego jegomościa, u którego kupowałam lata świetlne temu kasę, i którą on mi programował. Zadzwoniliśmy, i przez półtora godziny Pan nawigował Juniora, co ma wciskać, aby kasę przywrócić do życia. Zastanawiał się jakim cudem mogłam tak wykombinować, żeby zablokować kasę na amen. Koniec konców, po licznych próbach kasa została zdeblokowana, a uwięzione w niej pieniążki mogły w końcu wyjść na wolność. :)
Dodam tylko, że dzisiaj rano zdarzyła się analogiczna sytuacja z prądem, bo duperelnik zupełnie odmówił posłuszeństwa. Na szczęście przypomniałam sobie, że szwagier mojej znajomej jest elektrykiem, i przyjechał mi to naprawić. Na szczęscie nie zablokowałam już dzisiaj niczego!
środa, 5 grudnia 2018
Sinterklaas...czyli Mikołaj w NL

Holenderski Sinterklaas już dzisiaj u nas był, zostawił paczki, a jego pomocnicy Zwarte Pieten porozrzucali pepernoten (piernikowe guziczki) en snoepen (cukierki). 5 grudnia cała Holandia świętuje Mikołajki przeważnie wieczorem, w gronie rodzinnym, popijając kakao i jedząc rodzynkowe bułeczki (krentenbollen). Holenderskie dzieci, aby otrzymać paczkę wieczorem 4 grudnia stawiają przy łóżku bucik z listą życzeń dla świetego Mikołaja oraz marchewkę dla jego konika (paard), który nazywa się Amerigo. Rano dzieci znajdują w buciku piernikowe guziczki oraz cukiereczki, co oznacza, że wieczorem do nich przybędzie Sint. Na ten wieczór dzieci oraz dorośli piszą specjalne wierszyki humorystyczne dla osoby, dla której wylosowały zrobienie prezentu (w przypadku, gdy nikt juz w Mikołaja nie wierzy) :)
Celebrowanie Mikołajków w Holandii w ostatnim czasie przyćmiła durna dyskusja, którą lewackie ugrupowania wywołały, a dotyczy ona... Czarnych Piotrusiów. Całe pokolenia wychowały się na tradycji, że Zwarte Pieten są pomocnikami Mikołaja, a ponieważ rozdają paczki wchodząc do dzieci przez komin, więc są umorusani sadzą, i dlatego są Czarnymi Piotrusiami! Niestety, lewacy doszukują się drugiego dna i uważają, że to jest rasistowskia tradycja. Porównania są tym bardziej głupie, że jak już pisałam tradycja istnieje kilka wieków, a sami Holendrzy nie wykasują z pamięci historycznej to, że byli kiedyś kolonialistami, i handlowali niewolnikami. Wpis ten spuentuję tylko zdaniem...ach ta poprawność polityczna!
niedziela, 2 grudnia 2018
Hope...1 Niedziela Adwentowa 2018
Adwent jest tęsknotą
Adwent to nieustanna tęsknota za Bogiem
i na Jego przyjście w modlitwie czuwanie
to Boża miłość stoi za progiem
to słowo Boże które ciałem się stanie
Ścieżkami życia Jezusa szukamy
i wciąż czekamy na spotkanie Jego
wszak od Ciebie Boże obietnicę mamy
że na ziemię ześlesz nam Syna Swojego
O serce ludzkie tyś bardzo spragnione
ofiarnej miłości Jezusa małego
a wszelkie nadzieje i myśli stęsknione
z pokorą zanosisz do Boga Naszego
A Bóg miłosierny tak nam przekazuje:
że Jezus zrodzony w Betlejemskim żłobie
dla Ciebie człowieku zbawienie szykuje
lecz wpierw się musi narodzić w Tobie
Jednak to będą bardzo trudne i bardzo smutne święta,
bo nie będzie z nami mojego malutkiego Skarbeczka :( :( :(
czwartek, 1 listopada 2018
Wszystkich Świętych A.D. 2018
🍁🍂🍁🍂🍁🍂🍁
U mnie już pali się znicz za spokój dusz moich bliskich,
oraz mojego Skarbuszka 💞🐕💞 Po południu pojadę na pobliski cmentarz zapalić znicze pod Krzyżem.
I ten stan: rozdarta na pół...trochę tam...i trochę tu...
🍁🍂🍁🍂🍁🍂🍁
"Dzień zaduszny"
Kiedy miedzianą rdzą pożółkłych
jesiennych liści więdną obłoki,
zgadujemy, czego od nas obłoki chcą,
smutniejące w dali swojej wysokiej.
Na siwych puklach układa się babie lato,
na grobach lampy migocą umarłym duszom,
już niedługo, niedługo czekać nam na to,
już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.
Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić,
i odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie...
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!
Jan Brzechwa
🍁🍂🍁🍂🍁🍂🍁
poniedziałek, 29 października 2018
Trzy długie miesiące za Tęczowym Mostem...
Dziś mijają dokladnie trzy miesiące od Twojego 🐕 odejścia...
Te zdjecia przypomniał mi FB sprzed sześciu lat, czyli wtedy, kiedy nasz Skarbuszek był u nas prawie rok.
Kocham, tęsknię, i codziennie płaczę 😭😪😥
P.S. Na tych zdjęciach widać, że po ponad półrocznym leczeniu Reksiowi zaczęła rosnąć sierść i zniknęły guzki.
Wydawało nam się, że wszystko będzie dobrze, ale podstępna choroba rozwinęła się w środku, aby w końcu
nam go odebrać...😪😥😪
Jestem jednak szczęśliwa, że dane mi było opiekować się Tobą przez siedem długich lat,
i dać Ci szczęśliwy, kochający dom. 😥😪😪
wtorek, 16 października 2018
40 lat minęło...
40 lat minęło...a ja wciąż pamiętam ten dzień, wielki dzień, kiedy rozdzwoniły się wszystkie dzwony w Polsce, a ich głos napełnił wszystkie serca Polaków wiarą, nadzieją i ogromnym wzruszeniem, że oto Polak zasiadł na tronie Piotrowym.
Ta euforia trwała do ostatniego tchnienia naszego Świętego Papieża. Kochali go nie tylko Polacy, kochały go miliony na całym świecie. Nie wiem, ile mi jeszcze dane będzie pozostać na tym łez padole, ale Święty Jan Paweł II (poza Jezusem Chrystusem) jest ostatnim autorytetem, którego nauki wpajam w moje życie. Jego słowa są wciąż żywe...
Dumna jestem też z tego, że moja rodzina ze strony Taty, która pochodzi z tamtych stron, była bardzo blisko związana z Ojcem Świętym, często też bywali na prywatnych audiencjach w Watykanie. Mam też wiele pamiątek przywiezionych z takich spotkań. Są dla mnie cenniejsze niż najdroższe skarby.
"Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała."
św. Jan Pawel II
środa, 15 sierpnia 2018
Wniebowstąpienie Najświętszej Maryi Panny 2018
W Matkę Boską Zielną
🌿🌺☘️🌼🍀🌷🌱🌺🌾🌺🍀🏵️🌿
Kwiaty z pół okolicznych uszczknięte i zioła,
Przenajmilsze ofiary pracowitej wioski
Przyniosły swe zapachy do wnętrza kościoła,
Przyniosły przed oblicze dobre Matki Boskiej.
W górze jako głos starczy, organ przepowiada,
W dole z piersi ludu płynie pieśń kościelna,
U stóp Twych, jasna Pani, wieś swe dary składa,
O pół rządczyni mądra, o królowo zielna.
Przed ołtarzem ksiądz szepcze łacińskie wyrazy,
Woń kwiatów coraz żywiej nad głowy się wznasza:
Ochraniaj nas od klęski, chorób i zarazy,
Królowo ziół przedziwna, pół rządczyni nasza!
Rozśpiewały się usty, organ wciąż przewodzi,
Ten w piersi się uderza, ten znak krzyża czyni:
Obraniaj nas od wojny, ognia i powodzi.
O ziół królowo można, naszych pól rządczyni.
Wacław Rolicz-Lieder
🌿🌺☘️🌼🍀🌷🌱🌺🌾🌺🍀🏵️🌿
niedziela, 29 lipca 2018
Śpij Aniołku, śpij...
Dzisiaj w nocy po rozpaczliwej walce, moje a przede wszystkim Jowiego zycie leglo w gruzach. Odeszedl do swojego Nieba nasz najukochanszy Reksio...
Tej straty nie potrafie opisac slowami. Jestesmy zdruzgotani i pograzeni w zalobie.
To tylko pies, tak mówisz, tylko pies...
A ja ci powiem
Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
A kiedy się pożegnać trzeba
I psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy tobie jest psie niebo
Z Tobą zostaje jego dusza...
Śpij spokojnie nasz Aniołku... :( :( :(
wtorek, 10 lipca 2018
Dawnych wspomnień czar...
Dawnych wspomnień czar...
Moja Sylwka i nasza ukochana jamniczka Sugar, która z żalu umarła, gdy odeszli nasi rodzice. Ona była tak przywiązana do mojego Taty, że jak go nie było kilka dni w domu (pojechał na przykład na zakupy do Polski) to była obrażona na cały świat, i jedynie tolerowała jedzenie od Mamy, i zabawy z Sylwką :)
Pamiętam jak na rok przed śmiercią mojej Mamy, na święta Bożego Narodzenia zjechała się cała nasza rodzina (tak jakby to ktoś z góry zaplanował), i były to najpiękniejsze święta, które kiedykolwiek przeżyłam. Dom pełen ukochanych osób, od rana śnieg padał tak gęsto, że zasypane zostały całe auta. W pokoju pachniała prawdziwa choinka, w kominku buszował ogień, przygotowania do kolacji szły całą parą, ruch, śmiech, śpiewanie kolęd, a pomiędzy tym wszystkim mój Junior z kuzynem Patrickiem ozdobili świątecznie Sugar ogromną czerwoną kokardką pod szyją, i oglądali w telewizji bajki Disney'a, w tym ukochanego Pluto, wprowadzając w życie elementy z tejże bajki...W pewnym momencie, gdy wnosiłam do pokoju pólmiski z jedzeniem zauważyłam jak mój synuś stoi na krześle, przed krzesłem Patrick trzyma Sugar i krzyczy do Juniora, żeby w końcu skakał na konika...
W ostatniej chwili złapałam Juniora w powietrzu, bo z Sugar to chyba zostałby placek!
Po tych ekscesach posadziliśmy z chuliganami dziadka, aby ich pilnował oraz zadbał, aby nic się nie stało naszej kochanej Jamniczce :)
Za te chwile oddałabym wszystko, co mam...
P.S. Jamniczka została nazwana Sugar na cześć idolki mojej Sylwii - Marilyn Monroe - z jej słynnej roli w filmie "Pół żartem, pół serio" :)
poniedziałek, 25 czerwca 2018
I po Mundialu...
Po ⚽MUNDIALOWE⚽ przemyślenia...
Jestem zniesmaczniona tą falą hejtu, która wylała się na chłopaków. Ludzie, to jest sport, raz sie wygrywa, raz sie przegrywa! Na Euro w 2016 grali super, wyszli z grupy i wszyscy byli szczęsliwi, ale do jasnej cholery piłka nożna to nie koncert życzeń, który musi się spełniać! Sama jestem rozczarowana tym, że skończyła się przygoda już na samym początku, ale tak bywa, że nie wszystko toczy się w życiu tak jakbyśmy tego chcieli. Po co wylewać wiadro pomyj na nich? Pieprzyć bez sensu, że najlepiej graja tylko w reklamach? Są młodzi, wykorzystują swoje pięć minut sławy, bo kiedy jak nie teraz? Każdy z Was by tak robił. Oni nie muszą grać dla Was! Każdy ma swoje życie gdzieś ugruntowane w jakimś klubie, gdzie odnosza sukcesy. Moga sobie spokojnie żyć i nic nie robić! Jednak musieli się jakoś wykazać, by dotrzeć na ten Mundial. Rozgrywali spotkania ligowe, by jakoś tam dotrzeć, a że nie wyszło? Za dwa lata znowu będą ME, za cztery MŚ, i zobaczymy jak Bóg da, że będzie lepiej. Ten Mundial jest testem dla Was jakimi hipokrytami jesteście, bo oczekujecie sukcesów dla dumy, ale co dajecie w zamian? Albo się jest kibicem na dobre i na złe, albo pospolitym egoistycznym kibolem. Ja jestem wdzięczna Orłom Nawałki, że w ogóle doszli do tego etapu. Holendrzy, którzy byli jeszcze niedawno najsilniejszą drużyna europejską w piłce nożnej od kilku lat nie ma na żadnym ME czy MŚ, a jednak nikt ich tak nigdy nie potraktował jak to zrobiła większość Polaków z naszymi Orłami. Czekam na honorowy mecz z Japonią, i nawet jak przegrają będę ich wspierać.
Tym samym kończę temat, a wszystkim lamentującym dedykuję ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=KdhwopvTf18
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Wczorajsze urodzinowe życzenia dla mojej Siostry Sylwi
🎀Krótkie urodzinkowe wspomnienie🎀
Wow! To mi się w głowie nie mieści
Że minęło już lat prawie czterdziesci!
Od dnia, gdy na tym Bożym świecie
Pojawiło się w domu to cudowne dziecie!
Świat nam do góry nogami wywróciła,
Bo jak chleba okruszek tak maleńka była.
Napatrzeć się na tego aniołka nie mogłam wcale,
Miałam w domu wreszcie swoją żywą lalę!
Z każdym dniem kochałam ją coraz więcej
Zwłaszcza, gdy trzymałam to pisklątko na ręce.
Rosła na pociechę całej naszej chaty,
Była oczkim w głowie wszystkich, a szczególnie Taty!
Trzy miesiące pełni szczęścia było w naszym życiu
Nikt z nas nie przypuszczał, że licho śpi w ukryciu.
Zło przyczajone zakradło się na Sylwi łóżko,
Schwyciło za gardełko, zatrzymało jej serduszko...
Do dzisiaj nie wiem jak to jest możliwe,
Że pędząc na bosaka po pomoc, używałam skrzydel?
Nie wiem też, co to za siła działająca z ukrycia,
Sprawiła, że w kilka minut przebiegłam ten maraton życia.
Przez ten cały czas, gdy maleńka była reanimowana,
Pod obrazem Jezusa w Ogrójcu modlila się Mama.
Ofiarowała siebie w zamian za jej życie...
Po tej obietnicy powróciło Sylwi serca bicie...
Aldona Kolacz, Deventer 17-06-2018
❤Love you!❤
Wszystkigo najlepszego kochanie moje!💛💙💜💚❤
sobota, 2 czerwca 2018
The Power of... Różaniec...
Zaszła pewna sytuacja w moim otoczeniu, gdzie potrzebna jest interwencja Pana Boga. I to bardzo pilna. Idąc wczoraj wieczorem na przystanek autobusowy doznałam olśnienia. Zazwyczaj czekając około 10-12 minut na autobus gram sobie gierkę na telefonie. W tym olśnieniu przyszła mi myśl, że mogę sobie poszukać jakiejś aplikacji do odmawiania Różańca świętego. Poszukałam i rzeczywiście: jest aplikacja, bardzo rozbudowana wersja, która pozwala odmówić Różaniec jak Ci jest wygodnie. Przez 10 minut możesz rozważać jedną Tajemnicę lub jej część, wszystko pięknie opisane, w każdym dowolnym języku. Jestem tak zachwycona tą aplikacją, że po powrocie do domu odmówiłam cały Różaniec rozważając wszystkie cztery Tajemnice. Każda z Tajemnic składa się z pięciu Rozważań, każde rozważanie to 10 Zdrowaśek. Wirtualny Rózaniec pokazuje ci dokładnie na jakim etapie modlitwy jesteś. Nie wiem dlaczego, ale pierwszy raz w życiu tak głęboko odczułam tę Modlitwę, bo zazwyczaj zawsze się klepało na pamięć te Zdrowaśki czy to jako dziecko, czy jako dorosła osoba. Teraz już wiem, że zamiast grać gierki na przystanku, będę sie modlić w konkretnej intencji, i to tak długo aż ją wyproszę. I niech mi nikt nie mówi, że to nie pomaga, bo dawno nie czułam taką lekkość duszy. Przecież nasz ukochany Ojciec Święty zawsze powtarzał: 🌸🌸🌿🌿przez Maryję do Jezusa...🌿🌿🌸🌸
czwartek, 31 maja 2018
Boże Ciało A.D. 2018
Boże Ciało ...
🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿
Święty, Święty, Święty,
Pan Bóg Zastępów.
Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej.
Hosanna na wysokości.
Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie.
Hosanna na wysokości.
🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🥀🌿🌹🌿🌹🌿🥀🌿🌹
sobota, 5 maja 2018
Znów przyjdzie Maj...a z Nim...?
Ach ten Maj! Co drugi dzień jakieś święto - jak nie w Polsce, to tutaj w Holandii...
I tak dzisiaj obchodzimy dzień, który za cztery dni będą obchodzić też Polacy, a Niemcy chcieliby o tym dniu baaardzo, baaardzo zapomnieć!
👉 4 maja obodzono w Holandii Dodenherdenking (Dzień Wspomnienia o Poległych w Drugiej Wojnie Światowej) - obowiązuje skrócony dzień pracy.
👉 5 maja to Dzień Wyzwolenia Holandii, do którego przyłożyli sie w dużej mierze Polacy! Co 5 lat jest ustawowo dniem wolnym od pracy.
👉 10 maja będziemy obchodzić Hemelvaartsdag czyli Wniebowstąpienie Pańskie. Dzień jest wolnym od pracy.
👉 20 i 21 maja będziemy świetować Pinksteren / Zesłanie Ducha Świetego czyli nasze Zielone Świątki. W Holandii poniedziałek jest dniem wolnym od pracy.
Ufff...później chwila normalności a potem...potem będą wakacje!
Miłego świętowania kochani! 😁😁😁
sobota, 28 kwietnia 2018
Wszystkiego najlepszego...gdziekolwiek jesteś!
Gdybyś Mamusiu żyła, obchodziłabyś dzisiaj swoje 79 urodzinki...
Zawsze pozostaniesz w sercu i pamięci...
Nie płaczcie za mną...
Moje kochane dzieci, proszę,
Nie płaczcie za mną rzewnymi łzami,
Ja Was nie opuściłam na zawsze...
Jestem jedynie jeden krok przed Wami.
Nie płaczcie za mną moje dzieci,
Przeżyłam tutaj najszcześliwsze chwile,
Lecz los obrócił koło niefortunnie...
Zamieniając życie w śmiertelne motyle.
Moje dzieci, nie wierzcie w to,
że gdy umarłam zostaliśmy od siebie oddaleni,
Moja dusza jak letni powiew wiatru,
Wciąż pląsa z Wami tu na ziemi...
Nie płaczcie za mną drogie dzieci,
Lecz gdy dzień w ciemną noc się zamienia,
spójrzcie na tą jasną gwiazdę na niebie...
To Wasza Mama przesyła wieczorne
pozdrowienia...
Aldona Kołacz, 15.09.2015 Deventer
sobota, 14 kwietnia 2018
Kiedy będą wakacje?
Ostatnio przyłapałam sie na tym, że na Mszy Wielkanocnej zamiast przeżegnać się: "W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świetego" powiedzialam w pośpiechu: "raz dwa trzy cztery". Ale zwalam to na świąteczne przemęczenie - wiadomo, ciagłe liczenie kasiory w sklepie.
Siostra zaś wysłała mi zdjęcie kartki świątecznej, gdzie napisałam jej takie życzenia: "wiele łask Bożych od Zmartwychwstałego Jezusa Dyngusa"
I tu się zaczynam martwić...
piątek, 13 kwietnia 2018
Piątek, 13ego...PRZESĄDY 😲
PRZESĄDY😲
Piątek trzynastego jest uznawany za dzień pechowy w krajach anglojęzycznych, francuskojęzycznych i portugalskojęzycznych. Taki sam status posiada w takich krajach jak: Polska, Estonia, Niemcy, Finlandia, Austria, Irlandia, Szwecja, Dania, Słowacja, Norwegia, Czechy, Słowenia, Bułgaria, Islandia, Belgia i Filipiny. W Grecji, Rumunii i Hiszpanii za pechowy jest uznawany wtorek trzynastego, zaś we Włoszech piątek siedemnastego.
Strach przed piątkiem trzynastego jest nazywany paraskewidekatriafobią. Słowo to powstało z greckiego słowa paraskevi (piątek), dekatreis co oznacza trzynasty, zaś fobia to po grecku strach.
Istnieje pogląd, że feralność tej daty bierze początek od faktu, że w ten dzień (13 października 1307) aresztowano Templariuszy, kłamliwie oskarżonych przez króla Francji Filipa IV m.in. o herezję, sodomię i bałwochwalstwo (w rzeczywistości był on u nich ogromnie zadłużony i chciał się pozbyć wierzycieli). Według tej hipotezy ostatni wielki mistrz zakonu, Jacques de Molay, tuż przed spłonięciem na stosie przeklął Filipa IV i papieża Klemensa V, a rok później obaj nie żyli. Przekonanie o pechowości tej daty pojawiło się dopiero na początku XX w.
Data pt. 13. może w ciągu jednego roku przypaść co najmniej 1 raz i maksymalnie 3 razy. To tyle Wikipedia :)
Od siebie dodam, że właśnie 13 i w dodatku piątek jest (prawie) zawsze moim szczęśliwym dniem, a czarne koty uwielbiam i mogą mi przelatywać drogę ile chcą. Dlatego moi kochani: strachy na lachy, życzę wszystkim miłego i szczęśliwego dnia!☯️
wtorek, 10 kwietnia 2018
Pamiętamy!
Mój wiersz napisany po tragedii w Smoleńsku oraz jego tłumaczenie przez holenderskiego poetę - Klaas'a Seinhorst'a.
"Żałobny Tren dla mojej Ojczyzny"
A za kim Ty moja Ojczyzno płaczesz?
- Za synami prawymi i za moje córy,
które duchy przeszłosci w lesie katyńskim
wiatrem historii zdmuchneły z góry.
Łzy matek - Polek, wylanych wspólnie
nie spadły marnie na skrwawiona ziemię.
Swiat się dowiedział w dzien ten kwietniowy,
O co walczyło nasze Polskie plemię.
Lecieli złożyć hołd pomordowanym,
Zbrodnia ta była kością niezgody,
Los jednak lubi zmieniać swoje plany
Smutną tragedią złaczył dwa narody.
Płacze dzisiaj Ojczyzna ma kochana,
Moje serce wraz z nią szlocha...
Ojczyzno moja! Bóg nad Tobą czuwa!
Doświadcza Cię srogo - lecz bardzo Cię kocha!
Aldona Kołacz - Deventer, 12.04.20
"Treurdicht voor mijn vaderland"
Om wie huil je, mijn vaderland?
- Om mijn dochters en rechtschapen zonen,
Uit de hoogte neergeblazen met de wind van de geschiedenis
Door de geesten van het verleden die in het bos bij Katyń wonen.
De Poolse moeders vergoten tezamen
Talrijke tranen op de aarde waar bloed aan kleeft.
Op die aprildag werd de wereld gewaar
Wat onze Poolse stam heeft nagestreefd.
Hun vliegtuig was onderweg naar een eerbetoon aan de gevallenen,
Die slachtingen waren een bron van strijd,
Maar het lot mag zijn plannen graag veranderen
En verbond twee volken door een tragisch feit.
Vandaag huilt mijn dierbaar vaderland
Ook mijn hart is dit een diepe grief…
Mijn vaderland! God waakt over je!
Hij beproeft je zwaar – maar heeft je zeer lief!
Aldona Kołacz - Deventer, 12.04.2010
(Vertaling: Klaas Seinhorst)
niedziela, 8 kwietnia 2018
Przemyślenia po seansie Filmu "Smoleńsk"
Już teraz wiem, dlaczego POpaprancy tak hejtują ten film. Jest po prostu bardzo dobry, i obnaża całe zakłamanie POpaprańców, którzy przyczynili się do tej tragedii, a raczej zamachu. Pamietam jak by to było wczoraj: czekałam na relację z obchodów w Katyniu, i nagle w telewizji podano ten straszny komunikat.
Płakałam i przeżywałam to bardzo, bo coś wewnętrznie mówiło mi: to był zamach. Zadzwoniłam do brata by go o tym powiadomić. Powiedziałam też o swoich przypuszczeniach. Brat mnie wyśmiał, inni ludzie też. W sklepie przyozdobiłam okno naszą narodową flagą spowitą czarnym kirem. Holendrzy przychodzili i składali mi kondolencje dla naszego kraju. Przyjechała nawet regionalna telewizja i przeprowadzili ze mną wywiad na temat tej katastrofy. Kiedy publicznie powiedziałam, że podejrzewam, że to nie była katastrofa tylko zamach, reporter się lekko wystraszył, i powiedział, że jestem bardzo odważna. Ani przez chwilę nie pomyślałam, że może być inaczej. Codziennie śledziłam wydarzenia związane z powrotem trumien do kraju, ostatnie pożegnanie Pary Prezydenckiej (w filmie jest ten moment) i nawet dzisiaj mnie tak bardzo wzruszył, że znów popłynęły łzy. Przeszukałam cały net, powiązałam fakty, i nie dałam się otumanić POpapranym zakłamańcom. Może dlatego, że na kilka tygodni przed "katastrofą" widziałam wywiad, kiedy wówczas nieznany prawie nikomu Komorowski powiedział publicznie takie zdanie: będą wybory prezydenckie, prezydent będzie gdzieś leciał, i to się wszystko zmieni. I się zmieniło. I to nawet bardzo na jego korzyść. Prorok?
poniedziałek, 2 kwietnia 2018
Śmingus Dyngus
Już 13 lat nie ma Ciebie wśród nas, ale Twoje słowa wciąż są w moim sercu.
Mój ukochany cytat, który zawsze i wszędzie będę powielać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































