niedziela, 29 listopada 2020

Pierwsza Niedziela Adwentowa A.D. 2020


Potomek Dawida będzie wymierzał sprawiedliwość
Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
❤️❤️❤️
Pan mówi: „Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu.
W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomka sprawiedliwego; będzie on wymierzał prawo i sprawiedliwość na ziemi.
W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: »Pan naszą sprawiedliwością«”. Jr 33,14-16
❤️❤️❤️
Dobrej pierwszej Niedzieli Adwentowej 🙂

środa, 25 listopada 2020

Czy to bajka, czy nie bajka??


Aldona: "Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, jaki najpiekniejszy serial leci teraz w necie?"
Lusterko: "Ok, odpowiem, nie ma problemu, ten serial to oczywiście "Dawno, dawno temu"  Królewna Śnieżka zebrała wszystkie bajki do kupy, serial jest ciekawy, ale nie urywa...d..y!"
Aldona: Lustereczko! Ależ ty masz język cięty! Twoja odpowiedz poszła mi aż w piety!
 🤣😅😂
 
Szukajcie w Netflixie (post zawiera lokowanie produktu) 😁😁😁

 

czwartek, 12 listopada 2020

21 lat bez Ciebie Tato...


 Dwadzieścia jeden lat temu, wracając z pracy autem poczułam lekkie stukniecie w przednią szybę. Zrobił się na niej mały pajączek, a ja spojrzałam automatycznie na zegar. Była dokładnie 14:07. Poczułam jakiś wewnętrzny niepokój. Gdy wróciłam do domu usłyszałam niepokojący dzwięk telefonu. Gdy odebrałam, kuzynka z Polski oznajmiła mi, że Tata dostał zawał (to był już trzeci) gdy jechał autem, i niestety zmarł tam na drodze. Zapytałam tylko o której godzinie to się stało.... Powiedziała mi, że kilka minut po czternastej...Na drugi dzień miał prosto z Polski jechać do mnie. Do Opola pojechał jeszcze po ostatnie zakupy, w tym krzyżówki i książki dla mnie oraz prezenty dla Jowiego...Wszysko czekało w bagażniku, kiedy pojechałam do Polski go pochować...

😢😭😢😭
*Spoczywaj w spokoju Tato*

niedziela, 1 listopada 2020

Witaj 1 Listopadzie A.D.2020


Ja jak co roku rozdarta na pół, trochę tam, a troche tu...
W Polsce Tato, w Niemczech Mama i Rysio. Ich prochy porozrzucane po świecie, ale ich dusze pod jednym dachem: w moim sercu. Na zawsze. Symboliczne świece mogą płonąć gdziekolwiek, i tak ich energia i intencja trafi tam gdzie trzeba.
Życzę wszystkim dużo miłości i zadumy w tym jakże smutnym,
ale i bardzo pięknym dniu Święta Zmarłych, gdzie przy rodzinnym stole możemy powspominać naszych ukochanych, których już nie ma z nami.
🙏🍁🙏🍂🙏🍂🙏🍁🙏🍂🙏🍁🙏

czwartek, 8 października 2020

Jesienna Nostalgia...




W niedzielę "coś" mnie zaatakowało i położyło do łóżka. To coś to przeziębienie połączone z zatokami. Nie wpadłam w panikę tylko postanowiłam przegnać to babcinymi sposobami. Miód, cytryny, herbata z sokiem malinowym i lipą, nacieranie nalewka bursztynową, gripex max, i zalecane wyleżenie w łóżku, co też z przyjemnością zrobiłam, ponieważ po 12 latach prowadzenia sklepu nigdy na to czasu nie miałam nawet jednego dnia. Czas spędzony w łóżku nie poszedł na marne, bo przeczytałam całą piątą część sagi "Siedmiu sióstr", a teraz zabrałam się za szóstą. Poza tym, że zatoki wciąż się oczyszczają wszystko wraca do normy. Jutro wracam do pracy! :)
P.S. Właśnie się dowiedziałam od samej autorki (krótki wywiad na jej oficjalnej stronie) że ostatnia siódma część sagi ukaże się już na wiosnę przyszłego roku. Buuuuuu....jak ja tyle czasu wytrzymam bez uchylenia rąbka tajemnicy kim jest tajemnicza Siódma Siostra Merope, która jak pozostałe siostry ma imię pochodzące od mitycznych siedmiu plejad?? Na szczęscie mam jeszcze kilka innych książek tej autorki, które pozwolą mi przeczekać ten okres, tylko, że wszystkie są tak piękne, że czyta się je jednym tchem!! 😍😍😍

sobota, 19 września 2020

Kolejna rocznica Twojego odejścia Mamo


 

Sylwia, chociaz nigdy nie maluje portretów, na 23 rocznicę Twojego odejścia uchwyciła Twoja twarz taką jaką Cię zapamietała. Ja natomiast nie potrafię malować, ale za to moge to co czuję opisać słowami. Mam to po Tobie... Kochamy Cię Mamusiu, gdziekolwiek jesteś! 🙏🙏🙏 

  Nie płaczcie za mną 

 Moje kochane dzieci, proszę, 
Nie płaczcie za mną rzewnymi łzami, 
Ja Was nie opuściłam na zawsze 
Jestem jedynie jeden krok przed Wami. 

 Nie płaczcie za mną dzieci, 
Przeżyłam tutaj najszczęsliwsze chwile, 
 Lecz los obrócił koło niefortunnie 
Zamieniając pełne życia ptaki w śmiertelne motyle. 

 Moje dzieci, nie wierzcie w to, 
że gdy umarłam zostaliśmy od siebie oddaleni, 
Moja dusza jak letni powiew wiatru 
wciąż pląsa z Wami tu na ziemi! 

 Nie płaczcie za mną dzieci, 
Lecz gdy dzień w ciemną noc się zamienia, 
spójrzcie na tą jasną gwiazdę na niebie, 
to Wasza Mama przesyła wieczorne pozdrowienia. 

  Aldona Kołacz, 15.09.2015 Deventer 🙏🙏🙏

niedziela, 16 sierpnia 2020

środa, 29 lipca 2020

Tęsknimy za Tobą Reksiu...

Dzisiaj mijają dokładnie dwa lata, gdy poraz ostatni zabiło Twoje serduszko...🙏🙏🙏
Moje i Jowiego rozpadło się na milion kawałków.
Kochamy Cię i zawsze pamiętamy...😭😭😭


„Dokąd idą psy, gdy odchodzą”

Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba,
to przepraszam Cię, Panie Boże,
mnie tam także iść nie potrzeba.
Ja poproszę na inny przystanek
– tam gdzie merda stado ogonów;
zrezygnuję z anielskich chórów tudzież innych nagród nieboskłonu.
W moim niebie będą miękkie sierści, nosy, łapy, ogony i kły;
w moim niebie będę znowu głaskać wszystkie moje pożegnane psy…
Barbara Borzymowska

sobota, 25 lipca 2020

Jabłuszka, jabłuszka pełne snu!



Jedna moja wirtualna znajoma wrzuciła u siebie te dwie fotki: jedna z koszykiem pełnym papierówek, druga z wiankiem, który zrobiła z papierówkami. Nie mogłam sie powstrzymać od komentarza, tym bardziej, że dostałam na ten widok slinotoku.
Napisałam jej w komentarzu: "Proszę powiedziec, gdzie znajduje się ten wianek, to objem go z tych papierówek jak Maksio i Albercik w Seksmisji święte rajskie jabuszka" 
Szczerze mówiąc od 30 lat ich nie jadłam, bo tu gdzie mieszkam po prostu nie ma takiej odmiany, a wydawałoby sie, że Holandia niby taki gospodarczy kraj...
Jestem przekonana, że znowu będę śniła o tym jak kiedyś w dzieciństwie całą paczką chodziliśmy do lokalnego "Burżuja" na najlepsze papierówki w jego sadzie. Co zwinniejsi wchodzili na drzewo i rwali w pospiechu jabka, ciamajdy ( w tym ja) które bały sie wysokości stały na czatach i zbierały zrzucane jabłka. Pan Burżuj nie raz nas gonił ze swojej wyspy, która mieściła sie obok przepływajacej Nysy. Jednego razu sprawił nam niezłą niespodzianke: sprowadził do sadu byka, który miał nas odstraszyć od masowej i częstej grabieży jego plonów, które i tak same później oblatywały i walały sie na ziemi. Facet był starszy i nie dawał rady dbac o owoce. Wolał zeby zgnily zamiast pozwolic dzieciakom je zjeśc, stąd jego xywa "Burzuj"  Ja już się wiecej nie odważyłam na te eskapady, natomiast chętnie stałam w bezpiecznej odległości wyspy (w sumie to był półwysep) i czekałam jak mój świętej pamieci braciszek wróci z łupami, bo on jak rodowity toreadotr byka sie nie bał, a co gorsza, czesto go draznil! 😂😂😂 Oj dobrze sie wspomina te wariackie czasy z dzieciństwa 
Ślinka mi cieknie!




piątek, 29 maja 2020

Poziomki, poziomki pełne snu...

Na tym zdjęciu są poziomki w ogrodzie mojej siostry Sylwii.
Z nimi jest tylko jeden problem, mianowicie taki, że nie wiadomo skąd się tam wzięły. Nikt je nie sadził, nigdzie nie ma innego ogródka, zeby sie samozasiały. Ale Sylwka domyśla się skąd są. Jakiś czas temu wspominała, że jak mieszkali w Szwarzwaldzie, za domem rodziców rozciagał się las. Tato zabierał Sylwkę na spacer na taką polanę, która pokryta była samymi krzaczkami z poziomkami. Zawsze zbierali je na zdzbła trawy, by się nie poobijały. I ona zawsze chciała mieć takie leśne poziomki w ogródku. Sentyment z lat dziciństwa.
I chyba ktoś tam w niebie dobrze wysłuchał jej życzenia, w końcu to była ukochana córeczka tatusia :)
Ja mam takie samo wspomnienie z tatem, tylko z czasów, gdy mieszkaliśmy jeszcze w Polsce. Chodziliśmy do lasu na jagody, jeżyny i poziomki. Las i łowienie rybek to był żywioł mojego taty. Zbierał grzyby, jagody, poziomki, jeżyny wszystko co dało się przerobić na soki, dżemy, marynaty. Ja dodatkowo zbieralam mu do banieczek żaby, slimaki i inne leśne żyjątka, przez które moja mama czasami dostawała zawału serca.
A wracając do tych poziomek, to leci mi już slinka. Szkoda, że mam trochę kilometrów do tych moich sióstr. Ale niech no tylko skończy sie ta pandemia! 🍓🍓🍓

wtorek, 26 maja 2020

Dzień Matki A.D. 2020 tym razem po polsku


I kolejny Dzień Matki bez Ciebie...I kolejny wiersz dla Ciebie.
Tęsknie Mamo...
☘️🌹☘️🌹☘️🌹☘️🌹☘️🌹

Jak Konwalie

Pamiętasz Mamo,
Te perfumy, które podarowal Ci tata?
Pachniały radością, wiosennym słoncem
i odrobiną spóźnionego lata.
Pachniały ogrodem pokrytym drobnym kwieciem,
I strumykiem szemrającym przejrzyście
jak dzwoneczek na gałązce konwalii
w Twoim ślubnym zielonym bukiecie.
W małej fiolce z konwaliowymi perfumami
jakby w kadrze na chwile zatrzymał się czas,
jak przez mgłę dostrzegam młode małżeństwo,
w ich twarzach rozpoznaję Mamo Was!
Ty, z konwaliowym wiankiem na głowie
biegniesz szczęśliwa po łące zielonej,
na palcu nosisz małą złotą obraczkę
od Taty to dowód miłości szalonej.
Wiesz droga Mamo,
Dzień Matki od lat wielu jest taki smutny
Krwawi serce córek tęskniących po Tobie,
rodzicow tak szybko zabrał los okrutny
ciała Wasze spoczywają dzisiaj w ciemnym grobie.
Moje serce jednak pamięta droga Mamo
w każdej jednej mej życia chwileczce,
że byłaś dla mnie tak dobra i cudna,
jak zapach konwalii w krysztalowej fioleczce...

Aldona Kolacz, Deventer 26-05-2013

sobota, 23 maja 2020

Wspomnienia z dawnych lat...


To jest moja czteroletnia Sylwusia ubrana w białą sukieneczkę w czerwone grochy, którą uszyła jej nasza Mama. Jest w naszym ogródku, ma we włosach kwiatka, ta moja kochana śliczna wariatka. Zdjęcie cykał oczywiście Tato, bo to był jego pępek świata, zresztą nas wszystkich też. Z ogródkiem związana jest fajna anegdota. Sylwia z przyczyn naturalnych była wychowywana wśród samych dorosłych. My z sostrą i bratem mieliśmy swój młodzieżowy slang, a ta mała bestyja chłonęła wszystko w mig. I kiedyś pięknego letniego dnia (Sylwia miała chyba z dwa latka) rodzice postanowili wykorzystać ten dzień na działce, którą obydwoje bardzo kochali. Nasza mała miss siedziała sobie w kuchni na amerykance, miała zawiniętą noge na nodze, i bawiła się jakąś laleczką. W pewnym momencie tato mówi do niej: chodz Sylwusiu, założę ci buciki i jedziemy na ogródek, do twojego basenika, i do altanki. A ona siedząc własnie w tej pozycji, którą wyżej opisałam, nadal bawiąc się lalką odpowiedziała tacie: idzcie sobie sami na ten ogródek, ja OLEWAM tą wasza aldantkę! Nie potrafiła jeszcze dobrze wymawiać słowo ALTANKA ale OLEWAĆ znała perfekcyjnie! Kiedy to usłyszeliśmy popadaliśmy ze śmiechu, a Tato zaniemówił z wrażenia, bo prędzej spodziewałby sie gromu z jasnego nieba niż takiej odpowiedzi od jego ukochanej Sylwusi. Taka była z niej mała agentka, która brała niekoniecznie dobry przykład ze swojego starszego rodzeństwa :)
Ostatnio rozmawiałyśmy o tych naszych bajeczkach na płytach, o zielonej półnutce, a tu bach, dwa dni temu Sylwia dostaje prezent od męża, który nie wiadomo skąd, nie wiadomo gdzie dorwał tę jakże cenna płytę winilowa ze znanymi piosenkami zielonej pólnutki. Dodam, że szwagier jest Niemcem i mieszkają w Niemczech, więc do licha skąd mu się udało to kupić? Sylwia oczywiście z sentymentu popłakała się jak dziecko, bo to naprawdę sa jej polskie wspomnienia z tamtych czasów. Rodzice wyjechali z Polski, kiedy ona miała niecałe dziesięc lat. W Niemczech kontynuowano leczenie jej serduszka po zawale, gdy miała trzy miesiące. O tym juz kiedyś pisałam, ale jak ktoś jest ciekawy wstawie go jeszcze raz, bo z tym wydarzeniem zmieniło się całe życie naszej rodziny.

Przyjemnego dnia :)🙏💞🙏💞🙏💞🙏