niedziela, 19 września 2021

24 rocznica śmierci mojej Mamy

💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖

Dzisiaj mijają 24 lata od śmierci mojej Mamy. Mimo tego upływu lat ja wciąż za nią tęsknię, i nie ma dnia bym choćby na chwilkę o niej nie pomyślała. To była najukochańsza istota, którą miałam w swoim życiu.
Byłaś, jesteś i na zawsze będziesz w moim sercu Mamuś!
 
💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖💖

 

piątek, 10 września 2021

Historia Jednej Fotografii



Historia Jednej Fotografii
Kiedy ona miała 3 latka - ja miałam już 19e. Studiowałam w Opolu, i zabierałam ją ze sobą co miesiąc na badania w klinice kardiologicznej, która była w poblizu mojej uczelni. To były nasze cudowne wyjazdy. Po kontroli zabierałam ja na lody do kawiarni "Melba" przy Arkadch (nawet nie wiem czy jeszcze istnieje}. Później zabierałam ją do Teatru Lalek imieniem Jana Kochanowskiego, gdzie miałam dojścia w związku z tym, że miałam tam od czasu do czasu wykłady. Zawsze szłam dumnie z nią za rączke, a wszyscy mysleli, że to moja córeczka. I własciwie tak było, bo razem z moja Mamą dbałyśmy o nią jak o oczko w głowie. Właściwie wszyscy w naszej rodzinie. 🙂 Kiedyś opisywałam Wam tutaj naszą historię, kiedy Sylwusia mając 3 miesiące przeszła skomplikowany zawał serca, i tylko prawdziwy cud ją uratował...Ale ja teraz nie o tym...
Moja Mama potrafiła przepięknie szyć na maszynie. Szyła nam zawsze przepiekne kreacje. Nauczyła ją tego mama mojego Taty, czyli moja ukochana babcia Marysia.
Tę sukieneczkę z fartuszkiem, którą Sylwusia ma na sobie też uszyła. Lamóweczki koło kołnierzyka i na dole przyszywała ręcznie. Sukienka miała kolor soczystej zieleni a kwiatuszki na niej były białe. Zdjęcie zrobiłyśmy jej u fotografki Pani Ireny, która miała swój zakład niedaleko sklepu mojej Mamy. Tyle lat, a ja to wciąż pamietam, jakby to było wczoraj...
Na fotce tego nie widać, ale Sylwia miała zapleciony warkoczyk, który sięgał jej poza pupę. Czesanie jej długich włosów to było moje ulubione zajecie 🙂
A wracając do sukienki z tej fotografii Mama uszyła ją na wyjazd do Berlina Zachodniego, gdzie mieszkał brat mamy. Nie było ich pół roku, a ja odchodziłam od zmysłów, bo wtedy mama miała zostać tam z Sylwią i Edytą na stałe, a nas później z tatem sciągnąć. Kiedy jednak w zachodnich mediach zaczęto mówić o strajkach i zamieszkach oraz przewidywanym stanem wojennym w Polsce, Mama nie dała sobie nic przetłumaczyć swojemu bratu i zdecydowała: jak ma być wojna to ja musze być z moim mężem, Dosią i synem Rysiem! Decyzja zapadła, a Wujekowi nie pozostało nic innego jak spakować jej 20 walizek, i w dniu moich urodzin odbieraliśmy je z berlińskiego pociągu w Poznaniu. Sylwia była w tej sukieneczce, a ja zamiast łapać za walizki schwytałam tą moją cudną siostrzyczkę i płakałam, że mogę ją znowu tulić do serca...
W grudniu ogłoszono stan wojenny...

środa, 8 września 2021

Urodziny Urodziny...i po Urodzinach...


 Moje urodziny po mału się kończą, wiec zrobię małe podsumowanie dnia.

1) Przede wszystkim dziekuję wszystkim za pamięć i piękne życzenia. Oby przynajmniej spełnił sie 1% a będzie dobrze 🙂
2) Mój kochany wnusio był pierwszy raz u babci na urodzinach, ale rano dostał w udka dwie szczepionki, więc mieliśmy małe załamanie humorku, bo moje kochane słoneczko płakusiało.
3) Kiedy moje szczęście nie płakusiało patrzyło na babcie lekko sie uśmiechając. To mi wystarczyło i był to najpiekniejszy prezent urodzinowy! 😍😍😍
4) Rodzice mojego ukochanego wnusia od kilku tygodni próbują nauczyć go pierwszego słowa, a ma to być "Hallo". Chcą udowodnić, że można. Babcia jednak podchodzi do tematu praktycznie i zamiast go tym zanudzać, jak na babcię która kocha książki postanowila go wyedukować w myśl zasady "czym skorupka za młodu" zakupując mu pierwszą ksiązeczke w jego 3 miesiecznym życiu o wdzięcznym tytule...."Hallo" 😂🤣😅
Książeczka jest naprawdę edukacyjna i przede wszystkim nie da sie jej potargać ani zniszczyć, bo jest uszyta z materiału. Rodzice mieli dzisiaj oczy jak stare pięc złotych na jej widok, a ja co niemiara uciechy.

DZIEKUJĘ PIĘKNIE Z CAŁEGO SERCA!!!
😍😘🥰😍😘🥰😍😘🥰😍😘🥰

czwartek, 8 lipca 2021

Nowe życie...dosłownie i w przenośni


 9.06.2021 zostałam szczęśliwą babcią Aldoną. Moje szczęście Jaece leży sobie i śpi na powyższej fotce.

To niebieskie radyjko - pozytywka marki Fisher Price mój syn Jowi otrzymał 32 lata temu od mojej Mamy, która kochała go nad życie. Trzymałam ją jako pamiątkę dla dzieci Jowiego. I po tylu latach tradycja idzie dalej - babcia Aldona - przywiozła wczoraj pozytywkę swojemu ukochanemu wnusiowi. Muzyka z tej pozytywki to bardzo znana w Niemczech kołysanka dla dzieci. Z tyłu są też słowa tej piosenki, i teraz z perspektywy lat, wywołują one u mnie fontannę łez. Moja mama zawsze cierpiała, gdy musieliśmy wyjeżdzać od niej tysiąc kilometrów, do innego kraju. Zawsze błogosławiła nas na drogę całusem i krzyżykiem na czole...Ja mieszkam kilkanaście kilometrów dalej od mojego wnusia, 
i też mi jest smutno, gdy wracam do domu...a co musiała przeżywać Ona?? 🙁
 
Kołysanka o ptaszku
 
Kommt ein Vogel geflogen
Setzt sich nieder auf meinen Fuß
Hat 'nen Zettel im Schnabel
Von der Mutter ein Gruß
Przyleciał mały ptaszek
i usiadł na mojej nodze
Miał sekretny liścik w dziobie
Pozdrowienia od mojej mamy
 
Lieber Vogel fliege weiter
Nimm meinen Gruß mit und einen Kuss
Denn ich kann dich nicht begleiten
Weil ich hier bleiben muss
 Drogi ptaszkuu, leć dalej!
Zabierz moje powitanie i pocałunek
Ponieważ nie mogę iść z tobą
Bo muszę tu zostać
 
Und der Vogel flog weiter
Über Berge und Tal
Und die Kinder am Fenster
Sahen traurig ihm nach
I ptaszek poleciał dalej
Ponad górami i dolinami
A dziecina przy oknie
Patrzyła za nim ze smutkiem